• Wpisów: 5
  • Średnio co: 160 dni
  • Ostatni wpis: 2 lata temu, 22:52
  • Licznik odwiedzin: 1 728 / 966 dni
 
we.all.write
 
Anybody: Śmierć i odrodzenie - ciąg dalszy „Wyboru”

Człowiek nie boi się śmierci tylko bólu, który jej towarzyszy. Lęk przed nieznanym i cierpieniem często popycha ludzi do okropnych czynów. Jednak kiedy pogodzisz się ze swoim losem i czekasz na śmierć nie czujesz już nic, strach przemija i wszystko wokół ciebie przestaje mieć znaczenie. Czujesz pustkę. Nie masz już po co walczyć. Wszystko przepadło. Ci, których kochałaś są martwi, a świat, który jest okrutny i przepełniony wrogością odrzucił cię. Wtedy w pełni pojmujesz, że nic ci już nie pozostało tylko śmierć. Jesteś zmęczony fizycznie i psychicznie, jedyne czego pragniesz to zamknąć oczy i nie otworzyć ich już nigdy więcej wtem nagle słyszysz szept w swoim umyśle, tak delikatny i cichy, że zastanawiasz się czy to nie złudzenie lecz szept zyskuje na sile i przemienia się w krzyk, w krzyk twojej podświadomości „ Zemsta! Żyj dla zemsty!”. Wtem coś w tobie pęka zalewa cię żal i gniew. Potężny ogień trawi twoje wnętrzności, karmi się twoją złością i podsyca twój bunt wobec świata. Myślisz sobie jak oni śmieli doprowadzić cię do takiego stanu. Ciebie, która niegdyś byłaś na samym szczycie, zrzucili na dno. Zniszczyli cię, choć ty nic im nie zrobiłaś. Zyskujesz cel, powód do życia, odzyskać należne ci miejsce. Znów walczysz i żyjesz lecz wewnątrz jesteś martwa. Zupełnie jakby ogień, który przed chwilą w tobie płonął wypalił cię do cna, niszcząc wszystkie emocje i uczucia. Pozostawia tylko jedno słowo wyryte w twoim umyśle, słowo, które będzie towarzyszyć ci do końca twoich dni „ZEMSTA”.

Unosiłam się na wodzie. Moje ciało niszym szmaciana lalka kolejno uderzało w wystające fragmenty skał. Ból, przenikliwy ból. Walczyłam o każdy oddech. Potężne fale niestrudzenie podtapiały mnie próbując ściągnąć na dno. Niesiona z prądem rzeki wkładałam wkładałam resztki moich sił w próby dopłynięcia do brzegu jednak moje wysiłki poszły na marne gdyż woda za wszelką cenę nie chciała mnie wypuścić ze swojego objęcia. Nagle olbrzymia fala większa od pozostałych pojawiła się na horyzoncie i z wielkim hukiem uderzyła w tafle wody. Moje ciało opadało na dno, a mnie ogarnęła błoga nicość.

Przyjemne światło otulało mnie i przywracała siły. Wokół mnie słychać było szepty. Dwa przyjazne głosy o ciepłej barwie dyskutowały o czymś po cichu. Nie rozumiałam o czym rozmawiali, ponieważ ich język był mi obcy. Nigdy w życiu nie słyszałam takiej dziwnej mowy lecz teraz pragnęłam jedynie skupić się na tym uczuciu ciepła wnikającego przez moją skórę i ogrzewającego moje zmarznięte ciało jednak nawet ono nie było wstanie roztopić lodowej skorupy, która niedawno pokryła moje serce. Otworzyłam powoli powieki i dostrzegłam zupełnie inny świat … zaczęłam nowe życie. Jednak przeszłość nie dawała o sobie zapomnieć i żądała wyrównania rachunków.

Nie możesz dodać komentarza.