• Wpisów: 5
  • Średnio co: 160 dni
  • Ostatni wpis: 2 lata temu, 22:52
  • Licznik odwiedzin: 1 728 / 966 dni
 
we.all.write
 
Anybody: Pamiętna noc - wspomnienia głównej bohaterki 5 lat wcześniej

Zimne krople deszczu uderzały o ziemię i pogrążone we śnie domostwa. Chmury kłębiące się nad Loral przybrały barwę spopielałej szarości. Tego poranka niebo zwiastowało że nie wszystkim będzie dane zobaczyć wschód słońca. Podczas gdy niebo płakało jakoby przewidując tragiczne zdarzenie które miało mieć niebawem miejsc, a chmury zasłaniały niebo tworząc ciemny całun który spowił ziemię tak jakby sam bóg nie chciał patrzeć na okropieństwa zbliżającej się zbrodni, mieszkańcy zamku przemywali uśpieni w swoich komnatach.

Tej nocy nie mogłam zasnąć. Nie wiem czy to z powodu ekscytacji i zniecierpliwienia, wszak nazajutrz miały odbyć się moje 15 urodziny, czy może coś przeczuwałam lecz tej nocy nie udało mi się zmrużyć oka. Kiedy noc zbliżała się ku końcowi a z powodu deszczu komnata napełniona była chłodnych powietrzem postanowiłam pójść po służkę aby rozpaliła ogień. Kiedy przechodziłam korytarzem dostrzegłam iż drzwi do sypialni rodziców są uchylone i nigdzie nie widać żywego ducha co było dość dziwne gdyż nawet nocą w zamku roiło się od służby i żołnierzy. Pchana na przód przez ciekawość otworzyłam ciężkie dębowe drzwi i zajrzałam do środka. Moim oczom ukazał się obraz który do dziś prześladuje mnie w  koszmarach. Wszędzie było pełno krwi, wszystko pokryte krwistą czerwienią. Moja matka wisiała powieszona na własnym szalu i z przerażeniem w oczach spoglądała w pustą przestrzeń. Jej usta otworzone były w niemym krzyku, a jej cera pobladła. W tej chwili nie wyglądała jak piękna i dostojna pani od której zawsze biło ciepło i spokój. Teraz przypominała ducha który nie może uwolnić ze swoich okowów. Jednak to nie było najgorsze. Dostrzegłam coś leżącego w pobliżu miejsca gdzie wisiało ciało matki. Pogrążona w letargu z umysłem niczym za mgłą kroczyłam naprzód zbliżając się do jej ciała,dopiero kiedy w kształcie leżącym niedaleko rozpoznałam ciało ojca zatrzymałam się i zauważyłam że moje stopy stoją w kałuży krwi. Nie mogąc znieść tego widoku wybiegłam z komnaty i biegłam przed siebie chcąc znaleść się jak najdalej od tego pokoju. Kiedy wbiegła do głównego holu pojełam dlaczego w całym zamku nikogo nie spotkałam. Pomieszczenie wypełnione było ciałami służby i żołnierzy. Wśród zabitych dostrzegłam twarze moich braci i poczułam jak moje serce pęka z żalu. Po policzku zaczęły płynąć gorące łzy a moje usta otworzyły się do krzyku jednak nie byłam w stanie wydać z siebie żadnego dźwięku. Stałam tam, pogrążona w letargu  przez dłuższą chwilę aż do moich uszu dotarły odgłosy czyiś kroków. Moje ciało było ociężałe i ogarnęła mnie senność. Nie mogłam się ruszyć choć głos w mojej głowie krzyczał abym uciekała ciało go nie słuchało i pozostało w bezruchu. Nagle poczułam jak czujaś ręka zasłoniła mi usta i pociągnęła do tyłu między kamienne kolumny. Po chwili stałam twarzą w twarz z jedną ze służek która w ramionach trzymała mojego najmłodszego brata Joshue. Dała mi znak żebym była cicho. Kiedy kroki w pobliżu zaczynały cichnąć Wzięła mnie za rękę i ciągnąc mnie za sobą pobiegła bocznym korytarzem dla służby wciąż trzymając w ramionach Joshue. Schodziliśmy coraz niżej i zrozumiałam że prowadzi nas do podziemnych korytarze które ciągnęły się kilometrami. Kobieta wprowadziła mnie do podziemi i przekazała mi na ręce mojego 2 letniego braciszka. Ucałował mnie w czoło i patrząc mi w oczy z niewypowiedzianym smutkiem i żalem powiedział „ Ciebie dziecie krwi Dragomirów czeka życie pełne żalu i  lęku. Zapomnij o przeszłości o tym kim byłaś albo ona wróci po ciebie i cię zgładzi. Porzuć swe imię i stań się nikim aby móc przeżyć. Zaopiekuj się bratem i nigdy nie ufaj ludziom są zdradzieccy niczym węże i nieprzewidywalni jak dzikie zwierzęta nigdy nie wiadomo kiedy zaatakują lub cie zdradzą. a teraz biegnij i nie oglądaj się za siebie.” Zamknęła za nami drzwi a sama wróciła do zamku i nigdy więcej o niej nie słyszałam. Tak zaczęła się moja tułaczka. tego dnia straciłam dom, rodzinę, przyjaciół ale przede wszystkim straciłam coś jeszcze bardziej cennego straciłam własną tożsamość, straciłam imię…

Pomimo iż słońce już wstało i nastał dzień, deszcz padał nieustępliwie przez kolejne kilka godzin. Tak jakby świat próbował zmyć z siebie przelaną niedawno krew. Kraj ogarnęła wojna domowa. Nastał czas chaosu i pożogi.

Nie możesz dodać komentarza.